poniedziałek, 17 listopada 2014

Sikorki i sikorki

Co na Gotlandii robią Polacy?
Jakieś 30 lat temu, w latach 80 XX wieku, pewien Francuz wpadł na pomysł "założenia" populacji ptasiej na wyspie. Oczywiście ptaków nie trzeba było sprowadzać, a jedynie zapewnić im odpowiednie apartamenty do zamieszkania, tak by człowiek miał dobry do nich dostęp. I tak powstało niemalże 3 tys budek lęgowych rozlokowanych na południu wyspy. Dzięki tak dużej ich ilości ptaki nie szukają naturalnych dziupli w drzewie i zajmują budki - idą na łatwiznę, jak często człowiek. Wyspa, jako wyspa, zapewnia dobre warunki do prowadzenia eksperymentów przyrodniczych m.in. dzięki izolacji od innych czynników zewnętrznych, które mogłyby wpływać na badane cechy populacji. Przykładowo, na Gotlandii największym drapieżnikiem są lisy, nie ma również zagrożenia ze strony łasic, kun i innych podłużnych ssaków lubiących wyjadać jajka z gniazd. Dodatkowo pozytywnie na badania wpływają warunki klimatyczne wyspy - pierwotne zachowane tereny, w minimalnym stopniu skażone cywilizacją ludzką. Kto by nie chciał tam wracać? Dlatego też wiele gatunków ptaków migruje na Gotlandię co roku, a powracanie zaobrączkowanych ptaków w tak dużym zagęszczeniu w to samo miejsce daje więcej możliwości zdobycia wiedzy na temat ich życia. A kto tak sobie upodobał te budki? Otóż na początku sezonu o miejsce w najlepszym apartamencie walczą sikory, a konkretnie bogatka z modraszką. Rzadziej, ale również, spotkać można inne gatunki sikor. Nieco później niezajęte lokale wynajmuje muchołówka białoszyja.
Bogatki i muchołówki przejmują w swoje ręce Francuzów, czy tam odwrotnie, a co z nimi robią - o tym kiedy indziej.
Polacy od parunastu lat są w rękach modraszek. O tym więcej też indziej kiedy.

W pierwszych dniach nauczyłam się odróżniać gniazda. Obie sikory zaczynają od warstwy mchu, kiedy wyłożą już sporą warstwę izolacyjną w budce, zaczyna się zauważać różnice. Bogatki wyścielają gniazdo włosiem i sierścią zwierząt, modraszki zdobią je kolorowymi piórkami. Czyżby były wrażliwsze na piękno? Jajka modraszek są nieco mniejsze i bardziej zaokrąglone, ale na pierwszy rzut oka ciężko odróżnić. Kwestia wprawy. Tyle nauki na dziś.

Początkowo moje zadania zawężają się do inwentaryzacji budek lęgowych, a właściwie ich zawartości. Mam urządzenie GPS, ale nie korzystam, bo nikt tu nie korzysta. Na powierzchnie chodzi się z mapami, wykonanymi bardzo powierzchownie zresztą. Zawierają jedynie położenie budek względem siebie oraz parę (niewiele!) punktów orientacyjnych, takich jak droga, linia elektryczna, bagno, fosa czy murek.

Murki, wszędzie murki!!!
O murkach też kiedy indziej. Za dużo bym chciała na raz. Za dużo... Taka moja natura.
I ponoszę tego konsekwencje.


2 komentarze:

  1. Modraszki są ładniejsze, to i ładniej gniazdka moszczą.

    Post na dzień, nie więcej, bo się pogubimy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie posłuchałam i umieściłam drugi, wybacz. Zresztą czas dodawania postów tu nie ma znaczenia, i tak za każdym razem przenoszę się parę miesięcy w przeszłość i przeżywam daną chwilę raz jeszcze. Za każdym razem pisząc post mam wrażenie, że powinnam zapisać gdzieś 10 innych tematów, o których przypomni mi się podczas pisania. Nie zapisuję. Skoro przypomniały mi się raz, przypomną i drugi. Ciągle jednak jeszcze ślęczę we wstępach i wstępach wstępów :)
    Fajnie, że zaglądnąłeś.

    OdpowiedzUsuń

Co myślisz?