poniedziałek, 17 października 2016

Twoje myśli - Twoja rzeczywistość

18.06.

Ostatni dzień na wyspie. Ostatni dzień na wyspie! Kto mu pozwolił tak sobie po prostu nadejść, jak śmiał? Nadszedł, trzeba się z tym pogodzić i przeżyć go jak najlepiej. A przynajmniej tak go przeżyć, by go nie stracić rozmyślając nad jego sensem. Często błądzimy w takim młynie wody, która nie ma swojego biegu, a jedynie przewala się w okół własnej osi, ja też. Dzisiaj będzie inaczej - nie żeby rozmyślań nie było, ale będą hmm... przemyślane.

Tymczasem proza życia - solidne porządki w domku i w samochodzie Szymona. Mój już dawno wysprzątany i oddany do wypożyczalni. A miałam go sobie ukraść do Polski! Porządki naprawdę robimy bez pośpiechu i bez zbywania - przecieramy każdy kąt w lodówce i piekarniku, żeby pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie. W końcu Szymon jeszcze tu wróci nieraz. A ja? Czy wrócę? Z pewnością, ale pewnie już nie na badania, a z mężem i gromadką dzieci. Gotlandia to świetne miejsce na wypoczynek i chciałabym się pochwalić miejscami, które tu znalazłam (sama czy z odrobiną pomocy) osobom, z którymi kiedyś będę walczyć z codziennością. Może nie jest to najbardziej ekonomiczne miejsce. W ogóle nie jest. Ale i tak przyjadę, czuję i wierzę w to.

Tak więc sprzątamy i wymieniamy się ostatnimi nienajmądrzejszymi poglądami na temat naszych ostatnich przygód. Za tym też będę tęsknić. Udało nam się złapać z Szymkiem niecodzienny kontakt - bo kontakt prosty, szczery, nieudawany, a przez to niezwykle oryginalny. Rzadko spotykamy ludzi, z którymi jesteśmy kompletnie szczerzy. Ludzi, z którymi wydaje nam się, że nie mamy tajemnic - nazywamy przyjaciółmi. A czy spróbowaliśmy z naszym przyjacielem spędzić kiedyś 2 miesiące na wyspie? Mówię oczywiście o przysłowiowym czasie, w którym jesteśmy z kimś przez kilka dni non stop i wciąż potrafimy się do siebie uśmiechać. Szanujmy bliskich, którzy potrafią znieść zarówno nasze najlepsze, jak i najgorsze dni. A i te najlepsze czasem ciężko spędzić bez uczucia zazdrości. Tak naprawdę myślę, że, gdybyśmy byli sobą i szanowali to, że inni też są sobą - dalibyśmy radę żyć z każdym człowiekiem na Ziemi. Niestety, zbyt często udajemy kogoś innego, by później chcąc-niechcąc, pokazać swoją prawdziwą twarz, a tym samym zawieść czyjeś zaufanie i oszukać. Niepotrzebnie. Akceptujmy siebie i innych. Po prostu nie musimy otaczać się ludźmi, którzy na nas mają destruktywny wpływ. Będąc sobą - przyciągniemy tych, których naprawdę potrzebujemy, którzy wniosą coś dobrego do naszego życia.

Wracając do tematu czyszczenia piekarnika... sprzątanie i pakowanie zajmuje nam niemal cały dzień. Chcemy wyrobić się przed nocą, która i tak będzie krótka - musimy wstać bardzo wcześnie, by zdążyć dojechać na prom do Visby. Tak czy siak - na zachód słońca zdążyć muszę. Chwytam w ostatniej chwili aparat i biegnę najkrótszą ścieżką nad brzeg.




Jest pięknie. I straaasznie smutno. Nikt nie lubi pożegnań, ale niektórzy znoszą je gorzej niż inni. Ja jestem z tych, którzy najpierw rozważają wszystkie możliwości konieczności pożegnania, nim w ogóle zaczną sam jego proces. Zatem - konieczność nastała. Bezpodstawnie, ale nieodwołalnie.

Co dalej?



______________

Czy zastanawiałeś się kiedyś głębiej nad tym, co spróbowałbyś zrobić, gdybyś wiedział, że na pewno Ci się to uda?
Czy nie wystraszyłbyś się tak oczywistych konsekwencji?