piątek, 21 listopada 2014

Falluden

Po paru dniach już potrafiłam w miarę kojarzyć nazwy powierzchni z miejscem jej występowania. Fide Kyrka, Fide Prestang, Ranarve, Ronnarve, Kastal, Roes, Anderse, Grunett... czemu nikt nie wymyślił polskich odpowiedników? Może i lepiej, miejsca nazwane w niezrozumiały sposób już przez samą nazwę nabierają tajemniczości. Choć tak naprawdę pochodziły od nazw pobliskich miejscowości lub charakterystycznych punktów - ale po co się w to wgłębiać. Niektóre rzeczy lepiej zostawić takimi jakie są, nie drążyć, nie dociekać... żeby zdrowia nie stracić. Niestety ja mam z tym spory problem.
Faktycznie między wersami można odczytać mnóstwo informacji o mnie (ktoś wspomniał, że blog jest dość osobisty). Nie umiem inaczej pisać o rzeczach, które weszły głęboko w moją duszę. Zawsze więc będzie nieco nieziemsko, głęboko, mocno subiektywnie i stanowczo odbiegająco od głównego tematu...

Moja własnoręcznie naszkicowana mapka nabrała kształtu... hmm? Blokowiska? Rakiety? Był to bardzo uproszczony schemat dróg i zjazdów na powierzchnie, wcale nie takich prostych jak na schemacie, ale od tego jest schemat, aby upraszczać. Dzięki tej mapce nie błądziłam na wyspie. Mam do niej spory sentyment.


Powoli też zaczęłam jedne powierzchnie lubić mniej, a inne bardziej.
Falluden to jedna z pierwszych, które polubiłam, a za co? Już za sam fakt, że była dość daleko, aby więc do niej dojechać można było się rozpędzić i przesłuchać parę piosenek z radia w całości. Lubiłam mocniej docisnąć na pedał gazu, wydawało mi się grzechem jechać 50 na takich solidnych, pustych drogach. Oczywiście czasem trzeba było zwolnić, jakbym przejechała koło Szweda z prędkością przekraczającą 10km/h od prędkości ograniczającej, niewątpliwie mógłby zadzwonić po policję, że jakiś szaleniec narusza ich spokój. Szwedzi przestrzegają przepisy drogowe, pewnie jak niejeden naród, może to raczej my jesteśmy wyjątkiem? Szwed myśli, że skoro postawił ktoś znak ograniczenie prędkości do 40km/h to z jakiegoś powodu go tam postawił i warto go przestrzegać dla swojego bezpieczeństwa - logiczne. Polak myśli - kto do ch* postawił tu ten znak?
Dodatkowo radio często na pełen regulator i śpiew, nieraz przypominający bardziej krzyk dla rozładowania emocji.
Poza tym, Falluden to była łatwa powierzchnia. Do tej kategorii można zaliczyć powierzchnie tzw. parkowe, z ładnie wykoszoną trawą lub niską łąką i rzadkim drzewostanem. Zazwyczaj były to pielęgnowane przez człowieka dąbrowy (o nich kiedy indziej). Budki lęgowe na takich powierzchniach były dobrze widoczne, nie trzeba było ich długo szukać. Jak już się oswoiłam z mapkami, zaczęłam preferować gęstsze lasy, w których każda kolejna budka była wyzwaniem, a skracanie ścieżek zahaczało o poziom "hard".

Z powierzchni Falluden blisko było do przepięknego miejsca o tej samej nazwie - przylądku objętego ochroną rezerwatową. Strefowa ochrona i położenie miejsca pozwalały na obserwowanie rzadkich gatunków ptaków. Nigdy nie interesowałam się gatunkami morskimi i wodnymi ptaków, przed wyjazdem odróżniałam mewy (jako jeden gatunek), krzyżówkę i łabędzia... wszystko inne było po prostu kaczką. Robiłam więc mnóstwo zdjęć i wieczorami, posługując się Collinsem i R. (za co dziękuję) poznawałam coraz to nowsze kaczkopodobne stwory.



Kaczka z kucykiem to czernica! A irokez nosi nurogęś i szlachar.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co myślisz?