piątek, 5 grudnia 2014

Głęboka woda

03.05

Albo wzbudzam takie zaufanie albo faktycznie dobrze mi idzie, bo Szymon przyucza mnie do każdej czynności tylko raz, a potem wysyła samą w teren i w żaden sposób nie kontroluje. Jak mam wątpliwości to pytam, ale żeby wysyłać mnie do "potwierdzenia gatunku", bo ktoś jest niepewny? Ja wiem takie rzeczy dopiero od tygodnia! Fajnie być fachowcem albo przynajmniej uważanym za fachowca.
Czuje się tu dobrze, nie jestem w ogóle traktowana jak ktoś do pomocy. Jestem w pełni zaangażowana w projekt, każdy się liczy z moim zdaniem i pyta o nie. Nie spodziewałam się czegoś takiego choć w sumie studia nauczyły mnie, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i nawet profesor może się mylić. Może. A wykładowca może być wspaniałym człowiekiem, wystarczy spotkać się z nim poza uczelnią, najlepiej przy ognisku i piwie.
W lesie ciągle wczesna wiosna, ale zaczynają już wychodzić paprocie. Próbuje sobie wyobrazić ten sam las jak już będzie zielony podszyt. Na pewno będzie trudniej dostrzec kolejną budkę.


Jeździmy również po ogrodach, które znajdują się w obrębie naszych powierzchni i sprawdzamy budki, które założyli sami Szwedzi. I wspinamy się po drabinie, znaczy Szymek się wspina, a ja zapisuje informacje i boje się, że spadnie. A budek jest tam naprawdę sporo. Czasami nie ma drzewa, które nie miałoby na sobie budki - trochę przegięcie, bo ptaki wolą jednak mieć trochę prywatności, jak każdy. Po co sąsiad ma wiedzieć co jemy na obiad? I podglądać zaloty młodych rodziców? Zakładają nawet budki dla szpaków! Kochają przyrodę i tego nie ukrywają. Wchodzimy na ich podwórka jak do siebie. Prawo szwedzkie dopuszcza nawet rozłożenie namiotu na cudzym podwórku, a właściciel nie może nas wygonić tłumacząc się własnością prywatną. Może nas ewentualnie zastrzelić, jeśli ma strzelbę. Ale tego nie zrobi, za to uśmiecha się i wita z nami jak ze starymi przyjaciółmi! Dopytuje co robimy, chociaż mówimy o tym jeszcze w bramie. Cieszy się, że interesujemy się ich budkami. U nas? Nie obyło by się bez przekleństw i straszenia policją. Eh...w sumie wolałabym nie porównywać Szwedów do Polaków - ale będę. Nie po to żeby nas w jakiś sposób poniżyć, chcę tylko pokazać cechy charakteru, które według mnie sprawiają, że źle nam się żyje. Naprawdę nieraz wystarczy życzliwość i odrobina dobrej woli, aby komuś poprawić nastrój i podnieść na duchu, a z drugiej strony wystarczy jedno słowo za dużo, aby komuś zawalić cały świat... albo przynajmniej odebrać motywację do działania.


Sikory są okropne! Potrafią zadziobać muchołówkę za to, że zaglądnęła do ich budki! Nie mogłyby najpierw o tym porozmawiać... przy kawie? Ale przynajmniej mogłam się przyjrzeć jednej z bliska... Chore? Może.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co myślisz?