15.05.
Dzisiaj zanotowałam 15 odkrytych jaj u modraszki! Odkrytych czyli już inkubowanych, czyli po prostu wysiadywanych. W niektórych gniazdach pisklęta zaczęły się kluć! Niesamowicie są brzydkie i... wyglądają jak ufo.
A jak wygląda nasz eksperyment? Ponastrzykiwane jaja zostały odwiezione do gniazd po wcześniejszym przemieszaniu ich, tak aby uniknąć wpływu innych czynników na badania. W konsekwencji dzieciaki znalazły się w rodzinach zastępczych jeszcze przed wykluciem. Na skorupce jajka zostało zanotowane odpowiednią literką co zostało dodane. I teraz, aby po wykluciu nadal wiedzieć, które pisklęta są które (pisklę nie siedzi w skorupce po wykluciu, a rodzice od razu czyszczą gniazdo ze zbędnych materiałów) Szymek wymyślił, że będą się kluły u nas w domku. Na paręnaście dni nasz salon zamienił się w salę porodową - na stole stanął inkubator, do którego Szymek zwoził jaja 1-2 dni przed ich wykluciem i umieszczał je w pudełkach odpowiednio oznaczonych. Do inkubatora zaglądaliśmy co 2-3 godziny, a kiedy coś się wykluło - należało temu obciąć paznokieć... I nie żartuję, choć w pierwszym momencie sama myślałam, że sobie ze mnie jaja robią. Coś, co na pewno nie przypomina ptaka i ma jakieś 1,5 cm wielkości, a jego paznokcie mają jakieś 2 mm długości... Ogólnie chodziło o to, by każdy ptak w danym gnieździe miał inny paznokieć obcięty - notowało się je jako A, B, C... AB, AC...itp. Czasem się ucięło za dużo i poszło kawałek palca, ale pacjent przeżywał. Po oznaczeniu chowaliśmy malca do skrzyneczki obłożonej ogrzewaczami, aby się nie wyziębił (przez pierwszych parę dni życia ptaki nie mają jeszcze termoregulacji i delikatne ochłodzenie ciała może grozić śmiercią) i odwoziliśmy do własnego (bądź zastępczego) gniazda, by jak najszybciej rodzice mogli zająć się karmieniem. Jeżdżenie w nocy i szukanie budki lęgowej po ciemku nie miało sensu - zresztą sikory również śpią w nocy, a nie szukają pożywienia. Wystarczyło więc ostatnie pisklęta odwieźć ok 19 - 20, a pierwsze następnego dnia ok 5 rano. Umówiliśmy się, że będziemy wstawać wcześnie na zmianę, co drugi dzień, bo bez sensu się nie wysypiać oboje. Tak więc dzisiaj pierwsze pisklęta zostały odwiezione.
Wieczorem wyjątkowo wesoły wieczór...
...z przepięknym zachodem słońca w tle - chyba to będzie jeden z moich ulubionych zachodów tutaj.
Wish You were here...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Co myślisz?