Postanawiam cieszyć się z małych rzeczy.
Jak słyszę jak długoletnia żona mówi do swojego równie długoletniego męża "Jesteś wspaniały!", tylko dlatego, że nie zapomniał kupić maślanki tak jak go prosiła, serce mi się otwiera. I chcę żeby otwarte pozostało. Czemu boimy się dawać sobie nawzajem odrobinę ciepła skoro to nic nie kosztuje?
Postanawiam cieszyć się, tak po prostu. Wiem, że to postanawiam co jakiś czas i kończy się na tym, że o tym zapominam... do momentu aż znowu sobie to postanowię. Ale na tym właśnie polega życie, na wzlotach i upadkach, na zadumie i euforii. Kontrasty, kolory, cienie... Chciałabym, by wszyscy dostrzegali radość z drobnych sukcesów. Dzisiaj miałam problem w kuchni - przez ułamek sekundy zastanowiłam się czy wlewać całą śmietanę do zupy, czy trochę zostawić, po czym zamykając lodówkę uderzyłam otwartym opakowaniem śmietany o drzwi i połowa połowy jej zawartości rozchlapała się oznaczając kawałek stołu, dolną część lodówki, podłogę i moją prawą nogę. Ubawiłam się. Mój problem rozwiązał się sam! Pięknie!
____________________
08.06.
Kiedyś zamiast "fatamorgana" mówiłam "chata Morgana" i co gorsze - naprawdę myślałam, że to o jego chatę chodzi. Przypomniałam to sobie dzisiaj jadąc do Falluden. Zobaczyłam krowy na tle morza i aż musiałam się zatrzymać, by zrobić parę zdjęć. W końcu niecodziennie widzi się krowy nad morzem. Przybliżyłam więc moim super-zoomem to zjawisko i zobaczyłam w obiektywie jak wiruje gęste powietrze i rozmywa obraz. Skojarzyłam to z moją chatą Morgana choć wiadomo było, że krowy są prawdziwe i statek na morzu też. Chociaż... kto wie, może to wszystko to jakaś iluzja?
Ostatnimi dniami było bardzo dużo roboty i nawet nie brałam aparatu do lasu, a na wirowanie krwi tym bardziej. Rano szybciutko robię ostatnie "młode" gniazda sama, po czym dołączam się do Szymona i do wieczora jeździmy na dni 14te. W Ranarve jest pisklę z kikutem bez stopy. Musiałam założyć obrączkę na prawą nóżkę, przykre. Ciekawe czy sobie poradzi po wyfrunięciu z gniazda? Czy będzie siedział na gałęzi na jednej nodze? Czy tak się da?! Na szczęście to pojedynczy przypadek, ale przeżywam to bardzo.
Inne pisklęta zdają się być szczęśliwe...
____________________
W nagrodę za nowe postanowienie cieszenia się małymi rzeczami kupiłam sobie dwie buteleczki małych soków 100-procentowych, każdy na jeden dzień. I postanowiłam za dwa dni kupić dwa kolejne.

Chata Morgana... zabawne. :)
OdpowiedzUsuńPrzypomniało mi się, jak za dzieciaka prowadziliśmy czasami z kolegami z podstawówki Drogi Krzyżowe w kościele. I tak każdy coś tam czytał, do mikrofonu, a to wiadomo, stres i takie tam. A przynajmniej tak sobie tłumaczę to, iż jedna z koleżanek donośnym głosem powiedziała: "...pod Pączkiem Piratem..."
Zapadło mi w pamięć, bo wyobraziłem sobie pączka z kordelasem i opaską na oku. Ledwo utrzymałem chwiejną powagę.