wtorek, 3 marca 2015

Off

Ciekawi mnie, czy nie wspominanie przeszłości, nie analizowanie jej i nie wyciąganie pochopnych wniosków mogłoby sprawić, że bylibyśmy szczęśliwsi? Mogłoby tak się tylko stać w przypadku, gdybyśmy po prostu zapominali co się wydarzyło, tak jak na poczcie można sobie ustawić usuwanie starych wiadomości, tak w naszym mózgu byłaby funkcja "zachowaj tylko do 30 dni", no ciekawe... Ale wiązałoby się to z utratą tych miłych wspomnień, tych budujących, przyjemnych chwil i z utratą doświadczenia, dzięki któremu uczymy się na błędach... więc może jednak nie byłoby to dobre rozwiązanie? Szkoda jednak, że nie mamy takiej funkcji jak "Skasuj cały spam".
Podobno można się nauczyć wyłączać myślenie i żyć chwilą, która jest w tym momencie, aktualnie, przeżywać ją dogłębnie, by za chwilę tak samo przeżywać chwilę kolejną, odsuwając tę pierwszą na bok. Pewnie pomaga taka umiejętność zwłaszcza w sytuacji, kiedy mamy jakiś problem, coś nas gnębi lub czekamy na coś. Nie wiem ile zajęłoby mi się nauczenie takiej techniki, ale chyba sobie odpuszczę próbę ze względu na brak cierpliwości i nieprzeciętne zamiłowanie do wracania myślami do przeszłości. Zarówno tej niedalekiej, jak i tej odległej. Za bardzo jestem przesiąknięta wszystkim co się wydarzyło przez ostatnie parę lat, aby tak po prostu przestać zauważać wpływ rzeczy minionych na tu i teraz.

27.05.
Pochmurno dziś. Łażę po mokrych łąkach i cieszy mnie to mniej niż zwykle. Jakoś tak... dziwnie. Aparat wyciągam tylko na chwilę, by korzystając z dużego zoom'a w swoim aparacie, stwierdzić, że na słupie siedzi sobie myszołów. Chyba też na mnie patrzy...


O Szyrkach chyba jeszcze nie było. Wyspa kościołów? Ponoć też tak nazywają Gotlandię. Ponad 90 kościołów na tak małej powierzchni i na dodatek wszystkie budowane w jednym stylu i zabytkowe - większość z nich ma 800-900 lat! Wszystkie zbudowane pomiędzy 1100 a 1350 rokiem, dość dawno... A wszystkie są protestanckie, stąd też nie napełniają się w niedzielę ludźmi. W ogóle, wydają się cały czas stać puste i jednocześnie tajemnicze.
Podobają mi się.
Objeżdżając powierzchnię mijam dwie Szyrki (a właściwie Kyrka, czyli kościół po szwedzku, ale nikt prawidłowo nie przeczytałby gdybym w ten sposób pisała, a podoba mi się brzmienie nazwy...
Oja Kyrka i Fide Kyrka, które zwiedzam już w pierwszym tygodniu pobytu na wyspie. Choć za pierwszym razem mi się nie udaje, bo chwytając za wielką klamkę u wielkich drzwi okazuje się, że nie umiem ich otworzyć. Jest instrukcja! Taa... i wszystko jasne.



No nic, poddałam się i spytałam "domowników" o te klamki. Proste. Należy tylko podciągnąć klucz do góry, nacisnąć klamkę i pchać.
Nie ma co się rozwodzić za bardzo nad pięknem surowego klimatu tych zabytków - trzeba zobaczyć! Ja nie przejeżdżam obojętnie wobec żadnego z nich - widziałam do tej pory tylko kilkanaście, ale jeszcze kawał czasu przede mną! I każdy z nich tak podobny, a tak inny...




















_____________

Dobrze byłoby mieć taki włącznik on/off... do wszystkiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co myślisz?