Jak plaża to teraz i morze. Morza nam tu akurat pod dostatkiem. Nigdy nad morze mnie nie ciągnęło, ale przez dwa miesiące można się śmiało zanurzyć w tej niezmierzonej przestrzeni i odkryć jej piękno. Trochę przeraża mnie taki daleki horyzont, a z drugiej strony intryguje.
Udajemy się na najbardziej wysunięty półwysep na północ Gotlandii. Patrząc teraz na horyzont, gdzieś tam w dali migałaby nam Finlandia, gdyby kula ziemska była mniej kulą, a bardziej płaszczyzną.
Jest latarnia morska, jest kamienista plaża, edredony, kormorany i garstka spacerowiczów. Jedna pani z psem wchodzi do wody w obcisłym kostiumie na całe ciało. Trzymamy kciuki, by szczęśliwie dotarła do Finlandii. Każdy ma prawo marzyć.
Kolejnym punktem naszej wycieczki są wielkie Rauksy na zachodnim wybrzeżu, ostańce skalne, które ponoć chronią wyspę przed złymi mocami...
Powiem tyle - wypić piwo w takim miejscu....
W takich momentach myślę sobie, że nigdy już nie będę w tym miejscu, z tymi ludźmi, w taki dzień. Choćby jeden czynnik się powtórzył to już nigdy nie będzie to samo. Łapię wtedy tę chwilę potrójnie wdychając pełną piersią jej zapach, a później trzymam ją w głowie aż gdzieś zapiszę lub opowiem i wtedy już nigdy jej nie zapomnę.
Właściwie każda chwila jest jedyna i niepowtarzalna, no ale inaczej się przeżywa chwilę przeglądając filmy na YT, a inaczej na wyspie Faro pijąc piwo przy ostańcach wielkości blokowiska... czy nie?
Odwiedzamy jeszcze jedną wioskę rybacką, a później idziemy polować na storczyki. Oczywiście łowy bezkrwawe - fotograficzne.
Tak się zastanawiam... A teraz to się zastanowiłam nad tym czy jak ktoś mnie czyta to czy widząc taki wstęp "tak się zastanawiam" myśli sobie "zaczyna się...", w sensie zaczynają się wywody o niczym ubrane w tak barwne słowa, że wydają się być chwilową życiową dewizą. No bo są. I dewizą i życiową, ale przede wszystkim chwilową. Nagle nasuwa mi się myśl, która w mojej głowie sprawia wrażenie chaosu, a gdy ją zapiszę nabiera jakiejś nawet, nie bójmy się mocnych słów, mądrości.
I dziwić się, że cała jestem chaosem. Teraz to już zapomniałam o czym się naprawdę zastanawiałam. Widocznie nieważne. Ważnych rzeczy się nie zapomina.
Powracamy z wycieczki zahaczając o jeszcze jeden kościół, albo i dwa... W końcu kolekcjonujemy wrażenia z tych niejednokrotnie aż XIII wiecznych monumentów.
___________________________________
Ciekawe jak to jest mieć w głowie prostą strzałkę aniżeli różę wiatrów.
Pewnie nudno.
A Ty się temu nie dziwisz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Co myślisz?