środa, 16 grudnia 2015

etherifying

Bo tak właściwie co mnie czeka po powrocie? Kamień, na którym leżę jest ciepły i bezpieczny. Odgradza mnie od zamulonej, słonej wody. Słońce przyjemnie grzeje w bose stopy, jest jeszcze tak wysoko! Dzień wydaje się nie kończyć...
Wysłuchawszy swojej stałej listy mp3, zabieram swoje rzeczy i podążam w kierunku samochodu. Nie chcę jeszcze wracać, ale muszę zmienić miejsce. Jadę na swoją plażę, podoba mi się fakt, że to ja ją "odkryłam", że ekipa, która jeździ tutaj kilkanaście lat nie wiedziała, że tak blisko jest piaszczysta plaża! Niby taka piaszczysta, a jakaś nadzwyczajna. I zawsze tylko ja na niej jestem. Ja i moje rozterki.


Delikatnie uzależniłam się od smaku czarnego bzu i limonki. Taki smak ma cydr, który sobie kupuję w tutejszym sklepie (bo ma poniżej 3%) i piję wieczorem, nawet sama. Bo to przecież nie alkohol...
_________________________

Z biegiem czasu tak sobie myślę... że strasznie nie lubię siebie z tych ostatnich dni na Gotlandii. Czy to była naiwność czy egoizm? Pewnie wszystkiego po trochę. Jedyne co pozostało to odrobina żalu, reszta rozpłynęła się w eterze.



Właśnie odnalazłam nasze miejsce we wszechświecie - w eterze. Niby jedno, niby określone i niby wspólne - ale tak naprawdę nigdy się nie odnajdziemy. Może i lepiej. Lepiej wcale.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co myślisz?