czwartek, 27 sierpnia 2015

rozpostarta płachta nieba

Co zrobić jeśli niebo zlewa nam się z ziemią? Czy na siłę próbować je oddzielać tłumacząc sobie, że musi być jakaś przyczyna czy zachwycić się i dać ponieść temu cudowi?

11.06.
Wchodząc do morza w tych ostatnich dniach swojego pobytu na wyspie nie mam żadnych wątpliwości - jest po prostu pięknie. Falująca piana morska i delikatne smugi obłoków zdają się przenikać nawzajem, ale nie są głównym tematem moich rozmyślań.
Mam inną myśl.
Może by tak pójść przed siebie i... nie wrócić?

Myśl przerywa mi Marta, która krzyczy z brzegu żebym się odwróciła do zdjęcia. Oglądam je później - nie wyglądam na nim na ani trochę zamyśloną, a na pewno nie na przygnębioną. Czy tak jest w rzeczywistości? Czy tak ładnie ukrywam swoje troski? Pamiętam jak w gimnazjum moim drugim imieniem był Optymizm. Co było potem? Koniec zabawy życiem, a rozpoczęcie życia. I optymizm dalej mi towarzyszył i do dziś tak jest, ale jednak w głębi duszy zaczęłam rozmyślać... a to nigdy nie kończy się dobrze.




Czemu racjonalizm jest taki płytki, a głowa w chmurach nie może normalnie oddychać?


__________________

Bo najgorsza nie jest obecność pająka, tylko jak nam zniknie z oczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co myślisz?