środa, 19 sierpnia 2015

retrospekcja

Otwieram pożyczoną książkę na losowej stronie i czytam:
"Zaobrączkować ptaka znaczy posiadać los wielkiej loterii...", nic by w tym dziwnego nie było gdyby cała książka była poświęcona obrączkowaniu, a przynajmniej ptakom. Książka to "Zapiski z Piaszczystej Krainy" i zanim przeczytam cały wstęp o tym, jaka jest wyjątkowa, już ją lubię. O co chodzi z losem na loterii? Zgadzam się z tym zdaniem choć nie do końca je rozumiem i dopiero czytając trzeci raz jeden akapit zaczynam pojmować o czym mówi autor. Tym bardziej lubię tę książkę.
"Ćwiczeniem z obiektywności jest mieć los na zaobrączkowaną jaskółkę, która upadła, lub na zaobrączkowaną sikorkę, która może pewnego dnia ponownie złapać się w twoją pułapkę, dowodząc w ten sposób, że wciąż jeszcze żyje."
Wspomina o sikorkach! Autor wiedział co zrobić, bym nie dała rady nie dokończyć rozdziału jednym tchem... Tylko szkoda, że zaczęłam od środka. No, ale już nie ma odwrotu. Kończę o sikorkach i wracam do początku książki.

"...podobnie jak jej koleżanki z klasy, po zaobrączkowaniu i wypuszczeniu poleciała na gałąź, gdzie podziobała swoją aluminiową obrączkę z pewną irytacją, otrząsnęła potargane piórka, niezbyt brzydko zaklęła i pospiesznie odleciała, by nadążyć za swoim stadem. Wątpię, czy wyciągnęła z tego doświadczenia jakiekolwiek filozoficzne wnioski (na przykład, że "nie wszystko mrówcze jaja, co się świeci"), ponieważ złapałem ją jeszcze trzy razy tamtej zimy."

"...przeżył swoich kolegów. Czy z większym sprytem unikał wrogów? Jakich wrogów? Sikorka jest w zasadzie zbyt mała, by mieć jakichkolwiek. Ten dziwak zwany Ewolucją, po powiększeniu dinozaura do rozmiarów, przy których potykał się on o swoje własne palce u nóg, spróbował zmniejszyć sikorkę tak bardzo, że była jeszcze zbyt duża, by zostać złapaną przez muchołówkę jako owad, a już za mała, by sokoły i sowy polowały na nią jak na ptaka. Następnie przyjrzał się swojemu dziełu i zaśmiał się. Każdy śmieje się z tak małego kłębka wielkiego entuzjazmu. (...) Wydaje się prawdopodobne, że pogoda jest jedynym zabójcą na tyle pozbawionym zarówno humoru, jak i rozmiaru, by zabić sikorkę. Podejrzewam, że w Szkółce Niedzielnej dla sikorek naucza się o dwóch grzechach śmiertelnych: "nie będziesz udawał się w wietrzne miejsca zimą" oraz "nie będziesz się moczył przed zamiecią śnieżną""

Wow, chciałabym poznać tego autora, szkoda, że nie żyje...

Aldo Leopold A Sand County Almanac

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co myślisz?