06.2014
Wychodzę na spacer jeszcze w ciągu dnia. Czuję, że dzisiaj moje uczucia mnie przerastają. Czuję, że mój wyjazd dobiega końca, że plany by pozbierać swoje myśli i wrócić ze świadomością, że wiem czego chcę, legły w gruzach. Nie potrafię. Nie wiem, w którym mam podążać kierunku... czy słuchać serca? Czy warto zaryzykować wszystko? Co, jeśli się nie uda? Co, jeśli się uda?! Wybieram kierunek na moją piaszczystą plażę. Siadam na piasku i patrzę na horyzont. Słońce powoli się zniża do zachodu, ale jeszcze jest dość wysoko. Na plaży leżą malutkie muszelki. Zbieram je i układam na jednej kupce. Może zabiorę trochę na pamiątkę? Ale po co? Przecież to tylko muszelki, postawię je na półce i o nich zapomnę. Będą tylko kolejną rzeczą do przesuwania podczas ścierania kurzy. Oglądam je z każdej strony, każda jest inna. Postanawiam coś z nich ułożyć... może jakiś napis... pierwsza litera przychodzi mi bez zastanowienia, czemu akurat ta? Czy to coś oznacza? Dokańczam wyraz i łzy cisną mi się do oczu. Nie powinnam tego robić, to nie tak... Mimo to fotografuję napis z muszelek na piasku tak, by uchwycić również morze aż po sam horyzont. Szybko zacieram ślady przestępstwa rozwalając muszelki na około. Zaczyna mnie ściskać w sercu. O co chodzi? Czemu blokuje uczucie, które samo wyrywa mi się z piersi? Wstaje i idę w morze. Idę parędziesiąt metrów i wciąż mam wodę po kostki. A gdyby tak pójść dalej i nigdy nie wrócić? Nie mam już sił zadawać sobie pytania bez odpowiedzi. Muszę coś zdecydować, a nie umiem. Siadam na środku wody, parędziesiąt metrów od brzegu i wybucham płaczem. Przez chwilę mam wrażenie, że kręcą jakiś teledysk z moim udziałem - myślę, że byłby dobry i wzruszający. Przerzucam piasek w rękach i daję się ponieść emocjom. Jak się czasem wyleje długo ukrywane łzy to potem robi się lepiej - przynajmniej tak miałam do tej pory. Wylewam więc je i boję się, że nigdy się nie skończą. Jednak w pewnym momencie czuję suchość w oczach i jednocześnie jakąś wewnętrzną siłę. Może sobie jednak z tym poradzę? Może wszystko potoczy się własnym rytmem?
Wstaję i wracam na brzeg. Wciąż nic nie wiem, ale czuję się lepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Co myślisz?