poniedziałek, 2 lutego 2015

Cave in

maj 2014
Mam swoją piosenkę, z którą najbardziej lubię chodzić na spacery. Jest dość długa, stopniowo się rozkręca, by w pewnym momencie się uspokoić, wyciszyć i po paru sekundach wybuchnąć pełną mocą dźwięków. Każdy fragment tej piosenki wpasowuje się w moje kroki i myśli. Wychodzę zamyślona i początek piosenki kieruje moje myśli na tory zadumy i rozpamiętywania, trochę nostalgicznego. W kolejnych tonacjach pojawia się smutek i nieraz wzruszenie nim spowodowane. Następnie emocje się stabilizują, zaczynam myśleć bardziej obiektywnie, zwalniam krok i rozglądam się dookoła - przecież jest tak pięknie, czym się martwić? Wszystko powinno biec swoim torem, a skoro nie jest tak jak w naszym przekonaniu ma być, znaczyć może tylko tyle, że nie mamy na to wpływu. A skoro nie mamy wpływu to po co się przejmować? I wtedy następuje kulminacja piosenki, uwielbiam ten moment. Zatrzymuję się, patrzę w niebo i czekam... Nie mogę się doczekać jej drugiej części. Jak tylko jestem w niewidocznym miejscu dla jakiegoś człekokształtnego stworzenia - zaczynam tańczyć lub przynajmniej kręcić się w kółko albo na swój inny, dziwny sposób przeżywać ten moment... rozładowania się, można powiedzieć - wyżycia się. Później już tylko się śmieję. Idę dalej, dwa razy szybciej niż na początku i po prostu uśmiecham się. Sprawa, z którą wyszłam na spacer wygląda już całkiem znośnie. A może o niej zapomniałam? Może radość z przebywania w tym miejscu zabija w kilka minut wszystko co zdąży mnie przytłoczyć? Może nie tyle zabija, co przesłania, owija w folię bąbelkową i zabezpiecza tym samym przed niepostrzeżonym uszkodzeniem najważniejszych części? I dobrze. Kiedyś pewnie folia się zużyje, rozedrze i trzeba będzie stanąć twarzą w twarz z wszystkimi wątpliwościami i decyzjami... ale jeszcze nie teraz. Teraz jestem tutaj i wszystko wydaje się mniej ważne.
A o czym jest ta piosenka? Jest niesamowicie dobrana melodią do tekstu i tym samym - do mojego spaceru. Jest o niewoli ze sobą samym. Jest o niepokoju, zamknięciu i niezrozumieniu. I w końcu - jest o uwalnianiu się, przekraczaniu granic, zapadaniu się tych murów, które nas ograniczają... czyli o nadziei.
Uwielbiam gotlandzkie, wieczorne, magiczne i tylko moje spacery z tą piosenką.

The walls are caving in
As far as I can see
The walls are caving in
The doors got locked for sure
There's no one here but me

1 komentarz:

Co myślisz?