piątek, 1 lipca 2016

why fit in

W tej całej pogoni za nowymi technologiami według mnie chodzi tylko o jedno... o spłycanie życia. Nazywają to ułatwianiem, udogadnianiem, ale sprowadza się to właśnie do spłycenia.
Wszystkie, naprawdę wszystkie informacje mamy na wyciągnięcie ręki, w której ledwo mieszczą się dzisiejsze tzw. telefony. Bo właściwie co te urządzenia mają jeszcze z telefonów?

Jestem chyba jedną z ostatnich ludzi na ziemi, które nie posiadają i nigdy nie posiadały smart-gadżetów, a nawet telefonu "dotykowego". Moim jedynym urządzeniem z dostępem do internetu jest laptop, na którym pracuję. Kiedyś widząc kogoś dostępnego na gadu-gadu (przed szałem FB), wiedziało się od razu - o, wrócił do domu i usiadł przed kompem. Jakie to teraz ma znaczenie?

Miłe mam wspomnienia z pierwszych rozmów online - można było więcej powiedzieć, szybko się skontaktować, umówić się bez tracenia pieniędzy z telefonu. Jestem przerażona myślą ile zmieniło się w ciągu mojego życia i wolę nie myśleć co jeszcze się może zmienić...

Mam taką niechęć do urządzeń, w które wpatrują się ludzie w komunikacji miejskiej, do tych przesuwalnych palcem i z dostępem do wszechwiedzy, że nikt mi nigdy nie wmówi posiadania takiego czegoś. I boję się, że przez to już staję się "niedzisiejsza". Osobiście mi to nie przeszkadza, ale coraz ciężej znaleźć bratnią duszę. I pewnie dlatego też wylałam te żale tutaj.

Niedawno miałam sen - byłam zagubiona, sama nie wiedziałam gdzie byłam, ale wiedziałam, że szukam dworca. Zastanawiałam się tylko w jakim mieście jestem żeby się zorientować jak do niego dojść. W końcu znalazłam jakiś punkt, który dobrze znałam i stwierdziłam, że jestem w Krakowie więc muszę zadzwonić do koleżanki, która w Krakowie studiowała i się jej zapytać o ten dworzec. Zadzwoniłam w tym śnie do niej i mówię "Cześć, Elu... słuchaj, nie śmiej się, ale dzwonię do Ciebie ze snu, nie chciałam Ci przeszkadzać, mam nadzieję, że Cię nie budzę. Wiem, że to głupie, ale pomóż mi dojść do dworca".

W tym momencie przebudziłam się i jeszcze parę chwil byłam przekonana, że dzwoniąc ze snu rozmawiałam z koleżanką na jawie. Strasznie dziwne uczucie. Bardzo lubię takie uczucia.

Ktoś mi powiedział ostatnio, że specyficznie mówię "halo" odbierając telefon. To jak się teraz mówi?
_________________

A na Gotlandii pewnie wciąż jest jasno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co myślisz?